Krwawi po raz czwarty – Krwawa Kałuża

Kommentare deaktiviert für Krwawi po raz czwarty – Krwawa Kałuża

Krwawienie number III

Kommentare deaktiviert für Krwawienie number III

Krwawa Kałuża number tuuuuuuu

Część I

Część II

 

Kommentare deaktiviert für Krwawa Kałuża number tuuuuuuu

Przy kawie

Prasówka

 

Kommentare deaktiviert für

Krwawa Kałuża

Kommentare deaktiviert für Krwawa Kałuża

Czerwiec 2018

22.06.2018

Wyjezdzamy rano z Nortorfu do Berlina. Jedziemy samochodem, ktory Artur zabierze do Amsterdamu, z ktrego to 1 lipca wracamy do domu. Ale to inna bajka, wiec zostawmy ja z boku.

21:00 wyjezdzamy Busem FlixBus´a z ZOB Berlin – kierunek BOZEN!

23.06.2018 Sobota

Planowy przyjazd to tak miedzy 8:00 a 9:00. Kupujemy na dworcu Mobilcard (co to jest – do poczytania w innych kawalkach poswieconych Poludniowemu Tyrolowi). Autobus miejsci nr 11 zawiezie nas na Griser Platz. Tam zostawiamy bagaze, przy odrobinie szczescia bedzie moze juz wolny jeden pokoj. Jesli nie, we wspolnym pomieszczeniu zostana nasze walizki, a my z naszymi maymi plecakami ruszymy w droge.

Nie bedzie to jakies wielkie wedrowanie, bo po nocy spedzonej w autobusie nie bedziemy pewnie zbyt zwawi. Ale mae co nieco…

Najpierw oczywiscie wspaniala kawusia pod arkadami:

Czysto wloska knajpka – oczywicie jak tego mozna w Sudtirolu oczekiwac, wlasciciel i cala obsluga to chinczycy 🙂 Niewazne, kawa jest po wlosku. Po kawce udamy sie na miejscowy Wochenmarkt. Wszyscy znaja wielki Markt w Meran. Wala tam co piatek tysiace turystow, a w Bozen jest ten sam markt, ci sami handlarze, ale bez wielkiego tlumu turystow. Oczywiscie, peta sie ich tam sporo, ale bez porownanie z Meran W zeszlym roku zapytalem nawet jedna ze sprzedajacych, dlaczego te same rzeczy sa w sobote w Bozen tansze, niz w piatek w Meran (bo tak jest!). Odpowiedz byla prosta i logiczna – ceny miejsca na stoiska sa w Meran duzo wyzsze ze wzgledu na te tysiace turystow. Co potem, to tak na 100% nie wiem, ale chyba pojedziemy sobie do Klobestein i przejdzeimy sie do Erdpiramiden.  Jest tam w sumie fajny kawalek spacerowej trasy, wiec bez wysilku sobie tam pospacerujemy. A widoki przednie, bo po drugiej stronie doliny widac wspaniale Schlern no i same Erdpiramiden robia wrazenie. W miare wczesnie chyba tego dnia wyladujemy w lozeczku, bo zmeczenie bedzie gwarantowane.

 

24.6.2018 Niedziela

Pobudka i:

Sas Pordoi

 

 

25.6.2018 Poniedziałek

 

Panorama Alm

Powrot

26.6.2018 Wtorek

 

Drei Zinnen

Wyjazd zpod domu o 5-ej, 5:30 wyjazd pociągiem do Toböach, tam łapiemy bus 444 do Auronzo Hütte. Jak wszystko dobrze pójdzie – 8:28 jesteśmy na parkinku pod Drei Zinen. Małe śniadanko (oczywiście kawusia) i wyruszamy w drogę. Cel: Büllelejochhütte i powrót poprzez Drei Zinnen Hütte do Auronzo Hüzze

 

 

 

27.6.2018 Środa

 

Rosengarten

Valojettürmen

28.6.2018 Czwartek

 

Zamek

Therme

29.6.2018 Piątek

 

 

 

Veröffentlicht unter Suedtirol | Kommentare deaktiviert für Czerwiec 2018

Drei Zinnen – śnieg we wrześniu.

No dobra miałem pisać  opisując całość moich wypraw, ale widzę że o wiele lepiej będzie robić to  kawałkami.  Wrzesień 2017- jestem dolomitach z grupą niemieckich znajomych –  grupa to jest dużo powiedziane, jestem ja jeszcze 3 osoby. Na dzisiejszy dzień zaplanowane mamy obejście Drei Zinnen. Pogoda w zapowiedziach nie jest najciekawsza, ma padać, no ale ma być też słońce. Wszystkiemu winien jest ten potężny amerykańskich huragan który to dotarł również do Europy. To te dni kiedy huragany niszczyły Holandię, a na teren Dolomitów przywiało paskudne chmury i dużo paskudnej pogody. No ale my jesteśmy ludki zahartowane, ciepło ubrane w przeciwdeszczowy kurteczki. Zakładam, że wiatr jednak te chmury  zwieje i pójdziemy. Wyjeżdżamy dosyć wcześnie bo  startujemy jak zwykle z naszego mieszkanka z Astfeld. Z Astfeld dojechać pół godziny musimy do Bozen, a później jazda pociągiem i autobusem. Trzeba to ładnych parę godzin, startujemy z Astfeld o 5:40  – pod Auronzo Hütte docieramy o 9:35.

W końcu jednak docieramy.

Leje jest, niesamowite zachmurzenie – jesteśmy w chmurze. Nie da się na razie wyruszyć. No to wiadomo  wchodzimy do restauracji czy raczej nazwijmy to do schroniska. Kawka, herbatka, bułeczka. Mamy fajne miejsce przy oknie. Jak dla mnie niesamowicie dużo ludzi bo sala jest praktycznie pełna. W pewnym momencie przez okno zauważam wirujące płatki śniegu, wszystko fajnie ale po dwóch godzinach jest tego śniegu już 30, 40 cm a widoczność dalej zerowa. Nie ma żadnych szans żeby pójść w trasę.

 

 

Wychodzę co prawda podeptać trochę po śniegu, wysłać moim kochanym fejsbukowiczom małego live´a, ale później niestety potem dalej siedzimy i kwitniemy.

Robi się coraz ciekawiej, bo śnieg sypie i sypie. Jakimś cudem udało mi się Sabinę i jeszcze jednego kolegę namówić żeby wyjść na trochę na zewnątrz. Dochodzimy do kapliczki, lepimy bałwanka, a potem robimy sobie pięknego selfie z białym tłem.

Nagle widzimy krzyczącego naszego kolegę, którego nie dało się namówić na wyjście z nami. Macha o coś tam z daleka krzyczy. Więc grzejemy do schroniska, bo coś się dzieje. Wjazd  pod to schronisko, czyli na ten parking który jest bezpośrednio pod Drei Zinnen został już przez odpowiednie służby zamknięty cała droga jest wyłączona z ruchu. Cała droga jest ośnieżona i oblodzona. Na noc zapowiada się minus 8 stopni więc szans na otwarcie drogi nie ma. Czyli pozostaje spanie w schronisku. Okazało się jednak, że grupa która z nami siedzi w sali jadalnej przyjechała tutaj w takim samym celu jak my, czyli aby zrobić obejście Drei Zinnen. Kierownik grupy miał znajomości jak się okazało w Toblach, załatwił dwa pługi śnieżne, które wyjechały na górę i za tymi pługami śnieżnymi udało się sprowadzić autokar na dół. A nam przy okazji udało się do tego autobusu wsiąść.

No i tak zakończyła się nasza wyprawa na Drei Zinnen. A jak byliśmy na dole i spojrzeliśmy w górę zobaczyliśmy na tle pięknego niebieskiego nieba niesamowicie pięknie oświetlone skały Drei Zinnen.

Veröffentlicht unter Bad Driburg 2010, Suedtirol | Kommentare deaktiviert für Drei Zinnen – śnieg we wrześniu.

Mrówka Tygodniówka

Kommentare deaktiviert für Mrówka Tygodniówka

Janusz Kotarski – Naczelnik w obozie

Kommentare deaktiviert für Janusz Kotarski – Naczelnik w obozie

Obywatel 6go piętra 1

Nie znacie? To Posłuchajcie!

Kommentare deaktiviert für Obywatel 6go piętra 1