Prasówka 14-20.09.2020

Piotr Sobieski czyta, Tamara pisze:

Kommentare deaktiviert für Prasówka 14-20.09.2020

Prasówka 13-19.07.2020

Kolega Sobieski czyta Tamary naszej kochanej -PRASÓWKę!

Kommentare deaktiviert für Prasówka 13-19.07.2020

Prasowka

I nowa prasówka – Mrówka Tamara!

Kommentare deaktiviert für Prasowka

Dolomity. Kawałek świata, który pokochałem.

Przewodniki bywają różne – kwadratowe i podłużne.  A tak najczęściej są to prostokątne książeczki zawierające teksty, zawierające zdjęcia, zawierające porady kulinarne, trasy, wycieczki informacje. Ja na razie, w formie online chciałam zrobić coś innego. Przewodnik, ale przewodnik zrobiony na zasadzie informacji które sam zgromadziłem, które sam  stworzyłem dla siebie. Wiadomo, dużo tych informacji czerpiemy z sieci, z książek, z informacji dostępnych już na miejscu.

Ale zacznijmy może od początku. Jeszcze w roku 2012 ważyłem prawie 200 kg.  Ciężko było z tym walczyć, więc poddałem się operacji bariatrycznej dzięki której udało mi się zrzucić wagę do 120 kg.  I wtedy zadałem pytanie koledze, który dużo podróżuje, o piękne góry – co może mi polecić.

Odpowiedź mogła być tylko jedna i taka odpowiedź padła –  Dolomity. Jako że nie należę do tej wąskiej grupy krezusów, dla których cena hotelu nie ma znaczenia, którzy nocują od 4 gwiazdek w górę, dla których po prostu pieniądz nie jest żadnym problemem – zaczęła się faza zbierania informacji.  Generalnie polecam każdemu poszukanie różnego rodzaju blogów z tekstów napisanych przez ludzi, którzy właśnie gdzieś tam byli, podróżowali i sporo zobaczyli. Jednak jeżeli chodzi o Południowy Tyrol tekstów tych jest wyjątkowo mało. Samo to, że nie ma żadnego polskojęzycznego przewodnika, przewodników na przykład w języku niemieckim jest od groma, świadczy o tym jaki jest cel wędrówek naszych rodaków.  Dziwne jest to dla mnie bardzo, bo Dolomity to faktycznie najpiękniejsze góry świata. Nie bez powodu są to góry objęte  programem UNESCO jako Światowe Dziedzictwo.

Chciałbym  napisać ten tekst, tekst który znajdzie się na blogu, a potem może jego wersję papierową.  To znaczy w formie opowieści o tym jak poznałem Dolomity. Powiedziałem to bardzo górnolotnie, bo tak naprawdę Dolomitów poznać się nie da. Każdy człowiek urodzony w Południowym Tyrolu, człowiek który po tych górach chodzi od dziecka powiem wam jedno. Gdybyś całe swoje życie  wędrował po Dolomitach to i tak nie jesteś w stanie przejść nawet tych wszystkich oznaczonych szlaków.  Do tych oznaczeń wrócimy później.

W fazie tych moich wczesnych przeszukiwań głębi internetu znalazłem jedną bardzo ważną informacją o południowym Tyrolu. Mianowicie, że istnieje tam coś takiego co nazywa się Mobilcart. Ale o tym będzie niżej, bo się zacznie moje pisanie i skończy na „tematach pobocznych”.

Tyle tytułem wstępu, a teraz może zacznę budować jakąś strukturę tego tekstu:

  1. Komunikacja
  2. Nocleg
  3. Kiedy jechać
  4. Co obejrzeć – takie „konieczne do zobaczenia”

 

  1. Komunikacja

Z tą komunikacją, to już zacząłem we wstępie, więc trochę się cofnę, bo zanim dojdziemy do Mobilcard, to najpierw trzeba dojechać do ST. Ja mieszkam w Niemczech, więc pozwolę sobie podać moje warianty dojazdu do Bozen, ale w dzisiejszych czasach, wiadomo, wujek Google i wszystko jasne. Ważne jest tylko, aby w wariancie podstawowym jako cel wybierać Bozen. Bozen to stolica ST i taki ważny węzeł komunikacyjny, bo stąd da się dojechać wszędzie. Czy to autobusem, których główną bazą jest właśnie Bozen, czy też pociągiem, bo na przykład, żeby dojechać z Brixen do Meran (co po spojrzeniu na mapę wydawało by się krótkie i szybkie) trzeba jechać przez Bozen. To góry, kochani DUŻE góry.

Jak dojechać do ST?

Wariant pierwszy i dla wielu „oczywisty“ to własne auto. Nieważne wtedy co i jak, to trzeba sobie samemu ustalić, Austria i Włochy  to płatne autostrady, Brenner też kosztuje, ale jeśli jedzie się grupą, która dzieli się kosztami podróży, może to być wariant ekonomiczny – pomijając, jak kierowca się umęczy. Trzeba również wziąć pod uwagę, że parkingi w Bozen i nie tylko są dosyć drogie, a i poruszanie się po serpentynach może być męczące, chociaż piękne. Ale nie dla kierowcy 🙂 Dla mnie taki wariant nie wchodził nigdy w rachubę więc tematu podróży własnym autkiem rozwijał nie będę.

Wariant drugi – pociąg. Ja jestem w tej dobrej sytuacji, że austriacki NightJet ma linię z Hamburga do Innsbruck´u. Więc elegancko wyjeżdża się wieczorem z Hamburga kuszetką i po przesiadce w Innsbruck´u wczesnym przedpołudniem jest się w Bozen. Z Warszawy jedzie się z przesiadkami w Berlinie i Monachium, lub Norymbergą. Z Wrocławia można jechać przez Wiedeń i Innsbruck. Ale to wszystko jest do znalezienia w sieci. Warto tylko kupować bilety dużo wcześniej, cena jest wtedy znacząco mniejsza.

Wariant trzeci, z którego też korzystałem, również organizując wypady grupą – to Flixbus. Bardzo fajne połączenie to bezpośredni Flixbus z Berlina do Bozen o godzinie 21:00. Jest się wtedy w Bozen o 9:10 rano i właściwie można zacząć lekką wędrówkę w ramach rozgrzewki.

Połączeń samolotem do Bozen jako takich nie ma, bo Bozen posiada tylko małę lotnisko do lotów małymi samolotami i nie z niego połączeń międzynarodowych.

Jesteśmy w Bozen. Przyjechaliśmy. I co dalej?

Udajemy się na dworzec główny, albo na dworzec autobusowy. W obydwu można kupić Mobilcard. Są dwie wersje tej karty. Jedna jest to typowa Mobilcard upoważniająca do dowolnej ilości przejazdów na terenie całego ST włącznie z miastem Trient. Druga wersja  to Museumcard pozwalająca oprócz przejazdów jak w Mobilcard na bezpłatny wstęp do ponad 100muzeów na terenie ST.  Można je wykupić na 1, 3 albo 7 dni.  Cena jest powalająca z nóg. Mobilcard na 7 dni kosztuje 28 €, a w wersji muzeum 32 €. Co mam taka karta daje? A daje bardzo dużo.   Otóż w okresie ważności tejże karty, możemy podróżować wszystkimi środkami komunikacji publicznej na terenie całego ST bezpłatnie. Nie jest tak całkiem bezpłatnie, bo płacimy za kartę, ale jeśli się z niej naprawdę korzysta (tak jak ja) to to cena śmiesznie niska.

Ale dlaczego Mobilcard? Otóż ja zawsze jadę do ST (używał będę tego skrótu, zamiast pisać za każdym razem Südtirol) autobusem, albo pociągiem. Z mojego domu do ST jest pond 1100 km, cena paliwa i opłat za autostrady i tunele jest wyższa niż cena paliwa. A do tego dojeżdżam w miarę wypoczęty. Te km za kółkiem są bardzo męczące. Co do poruszania się samochodem w samym ST… Hmm, dużo serpentyn, konieczność takiego planowania wędrówek, aby wrócić w to samo miejsce (parking) i do tego te parkingi w ciekawych miejscach są dość drogie. Ja staram się nocować w Bozen i z tej bazy codziennie wyruszać w ciekawe miejsca. Komunikacja publiczna jest w ST niesamowita. Autobusem i pociągiem da się dojechać prawie wszędzie. I to nigdzie nie płacąc extra – mamy Mobilcad! Mała poprawka – od dwóch lat autobus z Toblach do Auronzohütte kosztuje extra.

Teraz trzeba byłoby troszeczkę doprecyzować o co chodzi, z tą komunikacją w Południowym Tyrolu. A o to, że autobusem i pociągiem można dojechać praktycznie wszędzie. Sieć połączeń jest zorganizowana tak, że praktycznie każde miejsce turystycznie ciekawe jest dostępne z komunikacji publicznej . Do każdej dolnej stacji kolejki  można dojechać autobusem. Taki mały przykład, Drei Zinnen. Można oczywiście wejść pod Drei Zinnen, czyli na przykład do Auronzo Hütte z Misuriny. Ale ja na przykład po takim wejściu byłbym ugotowany, mógłbym się tylko położyć i leżeć. Ale ja wjeżdżam sobie autobusem z Toblach, bezpośrednio spod dworca kolejowego autobusem, i mam do wyboru kilka wspaniałych tras. Na przykład obejście Drei Zinnen, albo inna trasa z Büllejochhütte. Gdzie zresztą polecam nocleg. Jest to co prawda trasa, którą można zrobić w ciągu jednego dnia. Ale nocleg tam na górze to wspaniała sprawa.
Następną zaletą korzystania z autobusów, to planowanie tras. Jeżeli bylibyście tam na miejscu w swoim własnym samochodem. to żeby wyruszyć w jakąś trasę musicie gdzieś zaparkować. Pomijam już to że w większości ciekawych miejsc są fajne duże parkingi, ale fajnie dużo kosztujące. Dla mnie ważniejszy jest inny aspekt zabawy z samochodem. Korzystając z komunikacji publicznej, nie musicie planować tras z powrotem do miejsca startu. Czyli na przykład dojeżdżamy autobusem do dolnej stacji kolejki górskiej, cały dzień sobie wędrujemy. Nie musimy robić kółka, nie musimy wrócić do miejsca startu. Możemy sobie zejść zupełnie gdzie indziej, czy zjechać zupełnie gdzie indziej i z tego innego miejsca wracamy autobusem do swojego noclegu.

2. Nocleg.

Baza hotelowa w ST nie ma sobie równej. Wszędzie, dosłownie wszędzie są pensjonaty, hoteliki, hotele i HOTELISKA. Czy dla ludzi nie liczących się z kasą problemu nie ma i dla nicht porad również nie trzeba. Ja opowiem tylko o dwóch możliwościach nocowania, z których korzystałem i korzystał nadal będę. Pierwszy wariant to Jugendherberge (Schroniska młodzieżowe). W ST nie jest wymagane posiadanie legitymacji lub bycie członkiem tej „organizacji“. Każdy może sobie załatwić tam nocleg, niezależnie od wieku. Ograniczeń jest mało, na przykład zakaz spożywania alkoholu. Osobiście nocowałem w Jugendherberge Bozen, Brixen i Meran. Najnowocześniejszy jest Bozen, potem Meran i na końcu Brixen. W Brixen jest to związane z budynkiem Hotelu, który mieścił kiedyś Seminarium. Nie ma toi jednak wpływu na standard pokoi, które są absolutnie nowoczesne. Jak to w Hostelu możemy spać w pokojach kilkuosobowych, ale również dwu i jednoosobowych. Nie liczmy na luksusy typu TV, czy minibar :). W Bozen pokoje jednoosobowe od strony podwórka są po dwa połączone wspólnym balkonem. Odpowiednio rezerwując nocleg można wspaniale się wyspać będąc w górach z chrapiącym partnerem :). Cen przytaczał nie będę, bo wiadomo – zmiennymi są. Ale wystarczy chyba adres do Hosteli w ST:

http://brixen.jugendherberge.it/cs.asp?st=1&sp=de

Druga możliwość znalezienia taniego noclegu to AIRBNB. Moją bazę noclegową znalazłem właśnie z pomocą AIRBNB i korzystam z niej już od kilku lat. Korzystałem już z kilku różnych miejsc – Völs am Schlern, Sarntal, czy właśnie Bozen. I zawsze byłem zadowolony. Ceny są różne trzeba po prostu szukać, no w miarę wcześnie rezerwować noclegi. W Sarntal, dokładnie w Astfeld na tydzień za dom w którym wygodnie można było nocować w 10 osób, zapłaciliśmy 800 Euro.  Byliśmy akurat w 4 osoby, więc wyszło za tydzień na głowę 200 Euro.

 

Veröffentlicht unter Suedtirol | 1 Kommentar

Dupa

Kommentare deaktiviert für Dupa

Dialog

Kommentare deaktiviert für Dialog

Wprowadzenie

Kommentare deaktiviert für Wprowadzenie

Chum, niejaki Karol

Kommentare deaktiviert für Chum, niejaki Karol

Pyra mówi moim głosem

Kommentare deaktiviert für Pyra mówi moim głosem

Krwawi po raz czwarty – Krwawa Kałuża

Kommentare deaktiviert für Krwawi po raz czwarty – Krwawa Kałuża